"Monarchiści byli zwolennikami odwetu nie tylko dlatego, że szowinizm stanowił jedną z głównych podstaw ich propagandy. Wzrost francuskich sił zbrojnych leżał w ich interesie, gdyż tworzyli oni kadrę dowódczą armii i floty. Nie tylko jako Francuzi i nacjonaliści, lecz także jako prawowierni katolicy, monarchiści francuscy nienawidzili protestanckich Prus, Prus „Kulturkampfu". Radykałowie byli nie mniejszymi nacjonalistami niż monarchiści. Dopatrywali się oni w szowinizmie, jak zresztą niemal cała burżuazja, przeciwwagi dla socjalizmu. Na francuskiej polityce burżuazyjnej, także na polityce zagranicznej, głębokie piętno wywarł strach przed Komuną i nienawiść do niej. Idei proletariackiego internacjonalizmu i walki klasowej burżuazja przeciwstawiała swój program, polegający na jedności narodu w walce z „dziedzicznym" wrogiem. Strach drobnego posiadacza przed nowym najazdem niemieckim stanowił ważny czynnik w politycznym życiu Francji. Dla zwolenników polityki antynie-mieckiej Rosja i Anglia były pożądanymi sojusznikami. Cały ten kurs polityki zagranicznej jedynie z zastrzeżeniem można nazwać odwetowym. We Francji tych lat wzywano społeczeństwo do czujności wobec napastnika niemieckiego, lecz równocześnie nigdy nie porzucono myśli 0 odzyskaniu Alzacji i Lotaryngii. Kolejne rządy gotowe byłyby wystąpić przeciw Niemcom, gdyby nadarzyła się po temu okazja i gdyby Francja znalazła sojusznika. Gdy jednak ze względu na bezpieczeństwo Francji, jak i możliwy odwet, konieczna była koncentracja wszystkich sił państwa w Europie, niektóre potężne grupy kapitalistyczne były zainteresowane zupełnie czym innym. W latach siedemdziesiątych zarówno we Francji, jak 1 w Anglii rozpoczęła się propaganda zaborów kolonialnych. "
Tekst zaczerpnięty z "Historia dyplomacji 1871-1914" wyd. Książka i Wiedza; rok 1972
